Licznik długu Krakowa, który wczoraj zawisł pod dawnym hotelem Cracovia, został wyłączony po niespełna dobie działania.

Licznik długu Krakowa - Łukasz Gibała (fot. pras.)Licznik długu Krakowa - Łukasz Gibała (fot. pras.)

Miało to się stać na polecenie prezydenta Krakowa, Jacka Majchrowskiego. Firmie outdoorowej – właścicielowi billboardu, na którym wisi urządzenie – zagrożono poważnymi konsekwencjami, jeśli nie zdemontuje licznika.

– To szantaż i nadużywanie uprawnień – kwituje krótko Łukasz Gibała, lider Logicznej Alternatywy dla Krakowa. To właśnie stowarzyszenie umieściło wczoraj licznik długu w centrum miasta. Tuż po godzinie 9.00 odcięto prąd, którym zasilane było urządzenie. Godzinę później rozpoczęto zaklejanie billboardu z napisem: „Dług Krakowa w PLN” i adresem strony internetowej.

Przedstawiciele stowarzyszenia zapowiadają, że będą dochodzi swoich praw – ale też praw Krakowian. – Wysokość zadłużenia miasta jest informacją publiczną, każdy mieszkaniec ma prawo znać tę kwotę. Uniemożliwianie tego jest skandaliczne – komentuje Gibała.

Licznik długu miasta zainstalowało stowarzyszenie Logiczna Alternatywa dla Krakowa. Urządzenie działa w ten sposób, że pokazuje zadłużenie Krakowa w czasie rzeczywistym. Dług został wyliczony następująco: w trybie dostępu do informacji publicznej uzyskano od Magistratu dane dotyczące zadłużenia Krakowa na dzień 31 grudnia 2017 roku i zestawiono tę kwotę z zadłużeniem prognozowanym na 31 grudnia 2018 roku (ta druga liczba pochodzi z ostatniej aktualizacji Wieloletniej Prognozy Finansowej Miasta Krakowa z marca 2018 roku). Różnicę podzielono przez ilość dni, godzin, minut i sekund – i dzięki temu powstał algorytm, który co sekundę aktualizuje poziom zadłużenia.

Jakimi konsekwencjami władze miasta mogą grozić firmie outdoorowej? Znaczna część, jeśli nie większość billboardów w Krakowie umieszczona jest w pasie drogowym. W przypadku każdej z tablic billboardowych firma będąca jej właścicielem musi podpisać z miastem umowę najmu. A taka umowa może zostać wypowiedziana albo po prostu nie zostać przedłużona na kolejny miesiąc.

Logiczna Alternatywa dla Krakowa uruchomiła licznik długu miasta 5 kwietnia

Przedstawiciele LAdK argumentują, że w ciągu ostatnich 16 lat, czyli odkąd Jacek Majchrowski objął fotel prezydenta miasta, zadłużenie Krakowa niebotycznie wzrosło – z około 800 milionów złotych w roku 2002 do 2,4 miliarda złotych obecnie. – A przecież kiedy Jacek Majchrowski konstruował pierwszą strategię rozwoju Krakowa na lata 2005-2019, obiecywał, że dług w tym czasie spadnie o połowę – mówi Łukasz Gibała. Co gorsza, w tym roku mamy też do czynienia z rekordowym deficytem budżetowym.– W ostatnich latach deficyt nie przekraczał 100 milionów złotych, a w roku 2018 ma sięgnąć prawie 400 milionów. Nigdy w historii miasta nie zadłużaliśmy się w takim tempie – dodaje Gibała.

Dług to nie tylko ogromna pożyczona kwota, którą trzeba zwrócić. To również koszty obsługi zadłużenia – w tegorocznym budżecie zapisano na ten cel ponad 134 miliony złotych. Ani jedna złotówka z tych pieniędzy nie zostanie przeznaczona dla Krakowian. – Trudno wyobrazić sobie, ile to jest 134 miliony złotych, więc przeliczyliśmy tę sumę na konkretne rzeczy, których Krakowianie zostaną w ten sposób pozbawieni – mówi Łukasz Gibała, przedstawiając, na co wystarczyłaby ta kwota. Za 134 miliony złotych można by wybudować 100 km ścieżek rowerowych, 10 nowych przedszkoli i 100 siłowni na wolnym powietrzu, stworzyć 8 nowych parków i 50 placów zabaw. – I nie chodzi o każdą z tych rzeczy oddzielnie, tylko o wszystkie naraz, i to w jednym roku – podkreśla lider LAdK.

Dlaczego Logiczna Alternatywa dla Krakowa zdecydowała się na stworzenie licznika długu miasta?

Bo nie wszyscy Krakowianie są świadomi, jak wielkie jest zadłużenie miasta i w jakim tempie rośnie, a przecież spłacać je będą solidarnie wszyscy mieszkańcy. – Chcemy, żeby każdy mógł zobaczyć, jak szybko rośnie ta kwota. Żeby mógł porównać, o ile zmieniła się od ostatniego spaceru. I żeby ten, kto stanie przed licznikiem spróbował wyobrazić sobie, jak wielka to liczba. Bo każdy z nas jest w stanie bez problemu wyobrazić sobie ile to jest sto, tysiąc czy 10 tysięcy złotych. Ale prawie nikt z nas nie jest w stanie uzmysłowić sobie, ile to jest 2,5 miliarda– argumentuje Łukasz Gibała.

Bazą do powstania licznika długu były oficjalne dokumenty miejskie. Kwota na liczniku zmienia się co sekundę o ponad 9 złotych. Zadłużenie Krakowa rośnie o 563 złote co minutę, prawie 34 tysiące złotych co godzinę, ponad 800 tysięcy złotych co dzień.
(org.)

Dodaj komentarz z facebooka:

Zostaw komentarz

0
warunkami regulaminu.
  • Artykuł nie został jeszcze skomentowany!